Twój wewnętrzny kompas. Jak znaleźć kierunek, który naprawdę z Tobą rezonuje?

Są takie momenty, kiedy zaczynasz zdawać sobie sprawę, że to, co robisz lub w jaki sposób działasz, nie do końca jest Twoje, ale nic nie zmieniasz, bo tak należy, bo inni oczekują, bo „dziś tak się robi”. A jednocześnie coś w środku cichutko mówi, że to nie jest to. Ten szept to Twój wewnętrzny kompas. One jest zawsze obecny, choć czasem bywa przytłumiony. Nie krzyczy, nie wymusza, ale dotyka Cię lekko w ramię i pyta: „Hej, a czego Ty chcesz?”

Biznes budowany wbrew sobie

Kasia prowadzi pracownię rękodzieła. Zaczynała z lekkim sercem. Kochała tworzyć rzeczy piękne, a jej praca była jak medytacja. Jednak kiedy zaczęła rozwijać biznes, usłyszała z każdej strony „Musisz być codziennie na Instagramie”, „Trzeba robić rolki”, „Publikuj, w dzisiejszych czasach inaczej się nie da”. Więc robiła. Na siłę, z kalendarzem treści, do których nie czuła nic, z rolkami, które męczyły ją bardziej niż cała produkcja zamówień i z uśmiechem, który coraz częściej był tylko naklejką. I choć wszyscy mówili, że „tak trzeba”, Kasia czuła w brzuchu coraz cięższy kamień. Coraz częściej odkładała szydełko, bo już samo patrzenie na materiały przypominało jej o tym, jak bardzo się wypala. Przestała czuć radość, dla której to wszystko zaczęła.

Dopiero kiedy usiadła któregoś wieczoru i zapytała samą siebie, co naprawdę ją wspiera i daje jej energię do działania, poczuła, jak wskazówka jej kompasu przesuwa się w stronę prostoty, nie presji. Kasia wróciła do promowania się tak, jak czuje: sporadyczne posty, newsletter, rozmowy z klientkami na żywo. Czy ktoś powiedział, że „robi za mało”? Oczywiście! Ale pierwszy raz od miesięcy pracowała znowu z lekkością, bo działała według swoich wartości, a nie instrukcji świata. Jej produkty ponownie zaczęły płynąć z serca i przyciągnęły klientów, którzy potrafili docenić brak zgiełku.

Grzeczna dziewczynka, która nigdy nie siada

Magda zawsze była „tą odpowiedzialną”. W domu wszystko robiła pierwsza. Była tą, która ogarnia, która nie sprawia kłopotu w szkole, która robi, zanim ktokolwiek zdąży poprosić. Kiedy dorosła, schemat został. W domu sprzątała, zanim ktoś zdążył poprosić. Gotowała, prała, ogarniała, organizowała. Wieczorami padała na twarz z wyczerpania, ale mówiła sobie: „Jeszcze to dopiorę, jeszcze to przestawię, jeszcze to zrobię i potem usiądę”.

Jej wewnętrzny kompas próbował ją zatrzymać. Mówił: „Odpocznij, usiądź, oddychaj”, ale głos „grzecznej dziewczynki” był głośniejszy. A potem przyszło coś, czego bardzo się wstydziła: krzyki na dzieci, opryskliwość wobec męża, szybkie, ostre słowa, których potem żałowała, i to poczucie, że przestaje lubić samą siebie. Każdy taki wybuch był jak cichy alarm, ale zamiast zwolnić, Magda powtarzała sobie, żeby wziąć się w garść. Do momentu, kiedy pewnego dnia odstawiła kubek z herbatą, którą piła na stojąco, i… po prostu się rozpłakała. Nie z powodu wielkiej tragedii, tylko z czystego, nagromadzonego zmęczenia. Usiadła wtedy na podłodze w kuchni, oparła głowę o szafkę i po raz pierwszy od lat zapytała siebie: „Co jest dla mnie ważne? Jak chcę żyć?” Ta odpowiedź nie przyszła od razu, ale zaczęła się tlić.

Magda zaczęła od małych rzeczy, takich jak mówienie „nie”, kiedy była zmęczona, proszenia o pomoc, a czasem zostawiania prania na kolejny dzień. Zaczęła szukać prostych przyjemności, które malowały uśmiech na jej twarzy. I tak krok po kroku słuchała swojego kompasu, a nie starego scenariusza o byciu dziewczynką, która nigdy nie przeszkadza.

Wartości, priorytety i właściwy kierunek

Kiedy wiesz, co jest dla Ciebie ważne, nagle decyzje stają się prostsze. Znikają chaos i próba udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Nawet chwilowe wyrzuty sumienia potrafisz zidentyfikować nie jako prawdę o swoim działaniu, ale jako stary schemat, który krążył w Twoich żyłach od wielu lat. Wartości nie muszą być wielkimi deklaracjami. Jeśli idziesz w ich stronę — czujesz spokój. Jeśli od nich odchodzisz — ciało zaczyna wysyłać sygnały: ciężar, niechęć, napięcie, frustracja. Tak jak to było u Kasi, Magdy czy wielu z nas, kiedy próbujemy żyć według „powinności” zamiast według siebie.

Wartości mówią, co jest ważne, a priorytety mówią, w jakiej kolejności żyć tym ważnym. Przypominają, że jesteś człowiekiem, masz swój rytm, granice i potrzeby. Znając swoje wartości i umiejąc wyznaczyć priorytety, obierasz kierunek, który jest Twój. Nie musi być głośny ani spektakularny, nie musisz nikogo o nim informować. Nie musi być też zgodny z modą, trendami czy oczekiwaniami. On ma być prawdziwie Twój. Życie zgodne z własnym kompasem nie robi hałasu. Robi przestrzeń na spokój, sens, decyzje, które nie kłócą się z Twoim sercem. Wtedy, jak w historii Kasi i Magdy, zaczyna się dziać coś niewiarygodnie prostego. Wraca lekkość i energia. Wracasz Ty.

Na zakończenie

W moim życiu wiele razy pojawiał się wątek gubienia kierunku i powiem więcej, pewnie jeszcze nieraz się pojawi, bo jestem człowiekiem, który, jak każdy, popełnia błędy. Jednak mój wewnętrzny kompas zawsze pomaga mi wrócić na dobrą drogę, w której wracam do siebie. To doświadczenie daje mi możliwość zrozumienia, z czym i Ty być może się mierzysz.

Coaching nie podpowiada gotowych rozwiązań. On odgarnia szum, żebyś mogła znów usłyszeć siebie, wyraźnie, spokojnie i bez oceny. Pomaga nazwać swoje wartości, zrozumieć, gdzie uciekasz od siebie, zobaczyć, które decyzje są naprawdę Twoje i wyznaczyć priorytety, które Cię wspierają, odzyskać kontakt z tym, kim jesteś pod wszystkimi rolami. Pozwól, byśmy wspólnie oddały głos Twojemu kompasowi, tak byś mogła określić swoje wartości, priorytety i kierunek.

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
LinkedIn

Powiązane posty: